Moje 10 kilo....

Jak pozbyłem się zbędnej nadwagi

 

No i udało się! Dziesięć kilo zbędnego tłuszczu odeszło w zapomnienie. Trzy miesiące i po problemie, ale nie było tak łatwo, żeby wreszcie się zmobilizować i rozpocząć redukcję kilogramowej nadwyżki. W ciągu ostatnich kilku lat podchodziłem do swojego odchudzenia przynajmniej kilka razy, natychmiast przypomina mi się, jak ok. dwudziestu lat temu rzucałem palenie. Wiele prób i wiele porażek aż w końcu ta ostateczna zakończona sukcesem. Z odchudzaniem jest podobnie, też na samym początku ciężko i bez odpowiedniej motywacji i samozaparcia jesteśmy skazani na porażkę. No, ale udało się, więc postanowiłem opisać w skrócie, jak przebiegała moja odchudzająca terapia dietetyczna.

 

Po pierwsze odpowiednia dieta! Uwierzcie mi, jeśli ktoś teraz pomyśli, że (co? Jaka tam dieta, wystarczy mniej żreć!!) Jest w błędzie. Nie raz próbowałem właśnie w ten sposób i na dłuższą metę wychodziło jak zawsze, czyli nijak. A wręcz czasami zdarzało się, że miałem zawroty głowy czy momenty osłabnięcia, bo postanowiłem nie jeść śniadania lub podobny idiotyzm wpadł mi do głowy. Teraz stosując się do zaleceń dietetyka, zjadałem posiłki odpowiednio według wytycznych i powiem wam, że nigdy nie czułem głodu, a czasami nawet ledwo zmęczyłem całą przygotowaną porcję. To jest właśnie przewaga umiejętnie skomponowanego składu posiłku przez kompetentnego dietetyka nad wrzucaniem do gara, co wlezie!

 

Po drugie posiłki rozłożone odpowiednio w czasie. W moim przypadku: śniadanie, 2 śniadanie, mała przekąska (jakieś 2 godziny przed obiadem), obiad i podwieczorek (będący także kolacją). To bardzo ważne! Z autopsji wiem, że zjadając w ciągu dnia np. rano tylko małe śniadanko i przez cały dzień w pracy nic, bo czekamy na obiad, który zjemy dopiero po powrocie do domu. I co się dzieje? Jesteśmy tak wyposzczenie, że zjadamy podwójną porcję obiadu, a potem jak w moim niechlubnym przypadku dożeramy jeszcze słodyczami. Nie tędy droga!

 

Trzecia według mnie bardzo ważna zasada. Zjadać ostatni posiłek przynajmniej trzy godziny przed snem. Osobiście trzymałem się godziny 19.00, mimo że spać chodzę w okolicach 22.30-24.00. By tego przestrzegać ustawiłem sobie krótki alarm w telefonie o tej właśnie 19.00 z notatką „Nie podjadać”. Mogę się założyć, że nie jednemu z was zdarzyło się napchać brzuch tuż przed snem, żałując potem i pomstując. Och jak mi niedobrze! Spać nie mogę! Gdzie te tabletki na trawienie? Kto mi pomoże? I tutaj zacytuję mądre przysłowie, które zapewne większość z was słyszała.

 

"Śniadanie zjedz sam, obiadem podziel się z przyjacielem, a kolację oddaj wrogowi."

 

Zasada czwarta, bez niej wszystko nie ma sensu. Aktywność fizyczna! Nie każdy to lubi, ale jest to konieczność. Trzeba zacząć się ruszać, choćby dla swojego lepszego zdrowia i samopoczucia. Jak ja to rozwiązałem? Zacząłem po prostu więcej chodzić. Gadżetem, który mi w tym do tej pory pomaga, jest tzw. Smart Band, czyli opaska na rękę z wyświetlaczem. Bardzo fajne i pożyteczne urządzenie, które między innymi: mierzy tętno, przebyte kroki, zapisuje wagę itp. No, więc mam ustawione 10000 kroków dziennie i nie idę spać, jeśli tego nie wykonam. W tygodniu bez problemu czasami nawet 16000 robię, bo akurat w pracy muszę często przemieszczać się piechotką.  Problem robi się dopiero w sobotę i niedzielę lub wszystkie inne wolne dni. Żeby wykonać limit muszę w te dni chodzić na 4ro-5cio kilometrowe spacery na szczęście jestem posiadaczem czworonoga, więc zwierzak także wyrabia sobie formę. W ten sposób poznałem już dokładnie bez mała całą dzielnicę, ale to tylko na plus. Czego się dla zdrowia nie robi!

 

Ostatnią zasadą na swojej indywidualnej kuracji dietetycznej jest stała kontrola wagi. Czyli wstaję rano, idę do toalety, wracam i wchodzę na wagę. W ten sposób mamy kontrolę nad tym, czy wszystko idzie w dobry kierunku, bo jeśli waga pokazuje inaczej, zawsze możemy coś zmienić, np. poprosić dietetyka o korektę jadłospisów czy robić więcej kilometrów.

 

To by było na tyle. Jeśli ktoś to przeczytał i w jakimś stopniu mu pomogłem to super! U mnie to 10kg, ale zasada i schemat poszczególnej terapii dietetycznej będzie zawsze podobny, nawet jeśli masz tylko 5 lub aż 20 czy więcej zbędnych kilogramów.

 

Powodzenia!                               

             Włodzimierz K.

 

 

Jak pozbyłem się zbędnej nadwagi
23 marca 2020

Motywator SM       

Fit przepisy           

Poradnik              

Blog                   

Dietetyk - Trener zdrowego żywienia

Smak Motywacji

Dietetyk - Trener zdrowego żywienia

Smak Motywacji

Dietetyk             

mgr  Klaudia Koczwara

793-046-240

Dietetyk@smakmotywacji.pl

Oferta planów żywieniowych

>   Dla aktywnych fizycznie

>   Dla osób z nadwagą i otyłych

>   Dla kobiet w ciąży

>   Dla matek karmiących piersią

>   Dla seniorów

>   Dla dzieci i młodzieży

>   Dla osób borykających się z chorobami

>   Dla chcących żyć zdrowo

>   Wywiad żywieniowy

>   Promocja

>   Regulamin

>   Blog dietetyczny

>   Motywator SM

>   Fit przepisy

>   Poradnik

>   Cennik

>   Kontakt z dietetykiem

Dietetyczne konsultacje online - Bez wychodzenia z domu

Tutaj także spotkasz dietetyka Smaku Motywacji

Na skróty

>   Komentarze i opinie

Dietetyczne konsultacje online

Logo poradni dietetycznej online - Łódź